opowieść wigilijna teatr nowy w łodzi

„Opowieść wigilijna” w Teatrze Nowym w Łodzi

Tytuł: Opowieść wigilijna
Miejsce: Teatr Nowy w Łodzi
Premiera: 18 grudnia 2015

strona spektaklu: http://www.nowy.pl/item/spektakle/article/Opowie%C5%9B%C4%87%20wigilijna/lang/pl

„Wzruszająca opowieść świąteczna ukazująca przemianę duchową głównego bohatera w obliczu wizji samotnej śmierci po latach życia w rozgoryczeniu i stronienia od ludzi. (…) Ponadczasowa historia pozwala pokazać ludzi żyjących wśród nas i doświadczających podobnych problemów, bliskich nam doznań i emocji. (…) Wśród dźwięków aranżowanych przez znaną pianistkę Lenę Ledoff usłyszymy melodie niczym z innego świata – scherzo h-moll Fryderyka Chopina z kolędową kołysanką Lulajże Jezuniu. Opowieść wigilijna w reż. Tomasza Dajewskiego staje się pretekstem do ukazania bogactwa rodzimej tradycji bożonarodzeniowej i zachętą do wspólnego kolędowania. To spektakl w pełni familijny – każdy znajdzie przyjemność z oglądania.”

Tyle zapowiedz spektaklu na stronie teatru. A co w rzeczywistości? Bardzo żałuję, ale mnie się tej obiecanej przyjemności odnaleźć nie udało…

Nie jestem krytykiem teatralnym. O teatrze w sumie wiem niewiele. Ale jako widz mam co do sztuki teatralnej pewne oczekiwania. Otóż idę do teatru po wzruszenia, dawkę rozrywki, temat do przemyśleń. Chciałabym, aby sztuka teatralna czymś mnie zaskoczyła, uwiodła, chciałabym się zapomnieć. Chciałabym przeżywać z bohaterami ich role. Śpiewać kiedy oni śpiewają i płakać wraz z nimi.

Nie dostałam nic z tych rzeczy, choć wydawać by się mogło, że i czas i temat idealny. A sądząc po tym, kto zasiadł na widowni, wielu Łodzian uległo magii własnych wyobrażeń. Na sobotnim spektaklu, mniej więcej 30% stanowiły dzieci i młodzież. Nie mam pewności, czy siedząca przede mną 7 latka, zrozumiała przekaz spektaklu.

„Opowieść wigilijna” w propozycji Nowego to bardzo luźne nawiązanie do opowiadania Charlesa Dickensa. Sztuka została mocno uwspółcześniona i spolszczona. Dickensowski Scrooge to nasz polski Skurcz, jest biznesmenem, który zatracił się w pogoni za pieniędzmi – nie ma rodziny, przyjaciół, nie zna słowa dobroczynność. Jest samotny i zgorzkniały. W czasie spektaklu, pod wpływem zjaw odwiedzających go we śnie, wspomnień z przeszłości, następuje duchowa przemiana głównego bohatera.

Miało być wzruszająco – było naiwnie. Miało być rodzinnie – było nudno. Miał być spektakl z uniwersalnym przekazem – była sztuka, o której zapominasz, zaraz po wyjściu z teatru.

Niewątpliwym plusem spektaklu są efekty audiowizualne – część sztuki rozgrywała się na ogromnym telebimie i została bardzo zgrabnie wkomponowana w całość. Zaskoczyły mnie także efekty 3D – płatki śniegu tańczyły niemalże przed naszymi oczami! Na scenie dużo się dzieje, Znikają meble, pojawiają się duchy, aktorzy schodzą ze sceny po to by niemal równocześnie pojawić się na ekranie. Sztuce z pewnością nie można odmówić dynamizmu i szybkiej akcji.

Podsumowując – dla mnie spektakl był zbyt nowoczesny. Nie trafił do mnie ten sposób przekazu. Na uwagę zasługują efekty specjalne, ale jeżeli chcę oglądać efekty 3D, to kupuję bilet do kina…

Chętnie poznam wasze opinie o spektaklu!

Ocena widziałam.pl: 4/10
image_print