"Słowik" Kristin Hannah


Nie jestem krytykiem literackim. A książki dzielę na takie, które po przeczytaniu odkładam i zapominam i na takie, które odbierają mi spokój i zmuszają do tego, by jak najszybciej do nich powrócić.

„Słowik” Kristin Hannah

to zdecydowanie ten drugi typ powieści. Okrzyknięta książką roku 2016 została przełożona na wiele języków, a w internecie ukazało się sporo recenzji.

„Jeżeli moje długie życie czegoś mnie nauczyło, to tego, że miłość pokazuje nam, kim chcemy być, wojna zaś – kim jesteśmy.”

Słowik, Kristin Hannah

Tak, to powieść o wojnie i straconym pokoleniu. Jeszcze nie zagoiły się rany ojców, którzy walczyli na frontach pierwszej wojny światowej, a Europę już zalała fala nazizmu. W takim właśnie tragicznym dla świata momencie, latem 1940 roku, poznajemy dwie Francuzki – Vianne i Isabell. Siostry, które łączy wspólna tragiczna przeszłość – przedwczesna śmierć matki, ojciec, który nie poradził sobie z wojenną przeszłością, samotność i porzucenie. Dzieli zaś dużo więcej – wiek, charaktery, potrzeby.

Kristin Hannah SŁOWIKStarsza z sióstr, Vianne, jest nauczycielką. Po zmobilizowaniu męża, pozostaje sam z córką w rodzinnym majątku, w okupowanym przez Niemców małym miasteczku w centralnej Francji. W jej domu kwateruje niemiecki kapitan, miastem rządzą naziści, brakuje żywności, leków. Z czasem zaczynają się czystki etniczne, podczas gdy jej najlepsza przyjaciółka jest żydówką… Od teraz głównym zadaniem Vianne jest przeżyć i ochronić ukochaną Sophie.

Młodsza – zbuntowana Isabel, niesiona nienawiścią do okupanta i porywem młodocianego serca decyduje się na wstąpienie do ruchu oporu i czynną walkę. Odwaga, niezwykłe poświęcenie, często nadludzki wysiłek i dojmująca samotność – to los, jaki stanie się jej udziałem.

Losy Isabel inspirowane są prawdziwą historią dziewiętnastoletniej belgijki Andree de Jongh, która w czasie II wojny światowej stworzyła i przeprowadzała przez kanał przerzutowy uciekinierów z obozów jenieckich.

To właśnie na tej różnicy pomiędzy dwiema głównymi bohaterkami autorka  zbudowana fabułę powieści. A zgrabnie nakreślone postaci – ze wszystkimi „ludzkimi” cechami – strachem, zwątpieniem, oddaniem, miłością – sprawiają, że czyta się ją naprawdę dobrze.

„Słowik” to obraz wojny widzianej oczami kobiet. Ich wyborów, heroicznej walki i codziennych zmagań o przetrwanie, niezależnie od wybranej drogi. O heroizmie dnia codziennego, kiedy to trzeba wykarmić dwoje dzieci, a zapasy dawno się skończyły. I o bohaterstwie na polu walki, gdy walczy się ożycie pojedynczego człowieka, tak samo jak o całą armię.

Niestety powieść nie jest pozbawiona miejscami pewnego rodzaju naiwności. Ma się wrażenie, że autorce  zabrakło pomysłu na skonstruowanie niektórych postaci. Np. postaci ojca, czy ukochanego Isabel, które są dość mdłe i odrealnione.

Drażnić może porywczość i brak rozsądku Isabele. Tchórzliwość i uległość Vianne. Czytelnikowi trudno jest „wybaczyć” bohaterkom ich niektóre decyzje. Jak Vianne mogła się odwrócić od młodszej siostry i porzucić ją, gdy ta była jeszcze dzieckiem? Jak ocenić ojca Vianne i Isabel?

Podsumowując – moim zdaniem to książka warta przeczytania. Polecam wszystkim tym, którzy lubią się w czytaniu zapomnieć. Którzy lubią analizować i zastanawiać się nad postępowaniem bohaterów. Naprawdę dobrze skonstruowana i napisana powieść, którą, mimo objętości, połyka się w kilka wieczorów.

Miłej lektury!