Twardocice - Szwenkfeldyści, ruiny kościoła, stary cmentarz


Kiedy diabeł przelatywał nad Ostrzycą Proboszczowicką, zahaczył tobołkiem o wieżę kościoła. Z worka wysypali się Szwenkfeldyści i uciekając przed  czartem rozpierzchli się po okolicy.

Twardocice – Szwenkfeldyści, ruiny kościoła, stary cmentarz

Ruiny kościoła ucieczkowego w Twardocicach

Ruiny kościoła ucieczkowego w Twardocicach

Tyle legenda. A kim byli Szwenkfeldyści i co mają wspólnego z małą dolnośląską wsią? Żeby to wyjaśnić potrzebujemy niewielkiego tła historycznego. W 1490r. w Osieku koło Lubina przychodzi na świat Caspar Schwenckfeld. Uczeń Marcina Lutra, jako kaznodzieja głosi jego nauki na Śląsku. W 1519 roku podczas „Nawiedzenia Pańskiego nawraca się doświadczając realności  i bliskości Zbawiciela Jezusa Chrystusa”. Pragnieniem Schwenckfelda staje się powrót kościoła opisywanego w Nowym Testamencie. W swoich kazaniach mówi o wolności wyznania, tolerancji religijnej i oddzieleniu kościoła od państwa.  W połowie XVIw. liczba jego zwolenników na Śląsku sięga tysięcy.

Wieża kościoła Szwenkfeldystów góruje nad wsią

Wieża kościoła Szwenkfeldystów góruje nad wsią

Szwenkfeldyści od początku prześladowani są przez kościół katolicki, luteranów i władze świeckie, ukrywają się, a ich spotkania zazwyczaj odbywają się potajemnie. W wyniku represji migrują w poszukiwaniu względnego spokoju i tak w 1554 roku około 1200 osób osiedla się w Twardocicach i okolicznych miejscowościach.

img_2661

Tu wznoszą swoją świątynię – kościół ucieczkowy. To jeden z największych wiejskich kościołów Dolnego Śląska. Posiada 2400 miejsc siedzących. W początkach XVIII w. gromadzi się w nim nawet 11000 wiernych.

img_2534

W lutym 1726 Szwenkfeldyści pod groźbą jezuickich prześladowań opuszczają Twardocice, emigrują do Holandii, a następnie do Ameryki. Do dziś potomkowie 176 śląskich wyznawców Caspara Szwenckfelda mieszkają w Salford, w Pensylwanii, gdzie mają swój kościół nazwany Schwenkfelder Church i kultywują pamięć o swoich śląskich przodkach.

img_2551

Opuszczony kościół popada w ruinę, a o jego dawnej świetności świadczą dziś tylko mury i wysoka wieża, która podczas większego wiatru jest postrachem okolicznych mieszkańców. Miejsce nie cieszy się dobrą sławą – Pani Natalia, zagadnięta przez nas mieszkanka wsi, opowiada o klątwie jaka na nim ciąży… Ludzie boją się starego kościoła. Ktoś kiedyś odgrzebał w podziemiach kości, które potem znajdowano w różnych miejscach. Tuż obok jest szkoła, czasem dzieciom wpadnie piłka, ale boją się po nią pójść… Ile w tym prawdy – nie wiem. Ale ruiny robią piorunujące wrażenie. Ściany bez dachu i strzelista wieża, która trzyma się już chyba tylko jakimś cudem.

Ażurowa konstrukcja wieży może runąć w każdej chwili

Ażurowa konstrukcja wieży może runąć w każdej chwili

W 1863 r. jeden z ich potomków polskich Schwenkfeldystów ufundował pomnik ku czci przodków. Inskrypcja na nim głosi: „W tym miejscu Spoczywają w bogu wierni Szwenkfelderowie pochowani w latach 1720-1740 pomnik ten ufundowali w 1863 R. Mieszkający w Ameryce północnej ziomkowie z Proboszczowa, Twardocic, Dłużca, i Bielanki”. Do starego cmentarza można dojechać polną drogą od ruin kościoła w centrum wsi. Po prawej stronie, w maleńkim lasku znajdziecie zadbane schludne miejsce pochówku. Obok pomnika głaz z tekstem w języku polskim i angielskim.

Pomnik ufundowany przez potomków śląskich Szwenkfeldystów

Pomnik ufundowany przez potomków śląskich Szwenkfeldystów

Głaz z napisem w języku polskim i angielskim

Głaz z napisem w języku polskim i angielskim

Twardocice - Kościół Szwenkfeldystów

Twardocice – Kościół Szwenkfeldystów

Ślady dawnej świetności koscioła

Ślady dawnej świetności koscioła

Potężne mury, wysokie okna - to musiała być piękna świątynia

Potężne mury, wysokie okna – to musiała być piękna świątynia

 Na mnie kościół zrobił piorunujące wrażnie. Może to kwestia pogody – niebo było lekko pochmurne, dzień trochę szary, trochę deszczowy. A może aura tego miejsca jest niezwykła. Sprawdźcie koniecznie i napiszcie!